Ideologizacja świata naukowego. Czy prawda jeszcze się liczy?

Jak pisze prof. David Engels, nauka została podporządkowana polityce mniejszości. Nie liczy się już dążenie do prawdy i merytoryka. Najważniejsza jest poprawność polityczna dyktowana przez środowiska lewicowe.

Prof. David Engels zwraca uwagę na postępującą od 20 lata ideologizację badań i procesu nauczania.

„To, co od dziesięcioleci, a w niektórych dziedzinach od wieków, uważano za klasyczny materiał dydaktyczny, dziś bywa odrzucane i potępione jako mizoginiczne i rasistowskie idee «starych białych mężczyzn»” – pisze profesor.

Zaznacza, że to, co świat akademicki daje w zamian, jest nie tylko słabe jakościowo, ale także mocno zideologizowane.

„W zamian zaś na pierwszy plan wysuwają się trzeciorzędni autorzy z ich anachronicznymi tematami badawczymi, nie gwarantujące co prawda wielkiego przyrostu wiedzy i przynoszące jeszcze mniejsze owoce, gdy chodzi o wkład do zachodniej kultury dydaktycznej z myślą o przyszłych pokoleniach, cieszący się jednak najwyższą polityczną protekcją, co daje owym badaczom możliwość bycia po tej (rzekomo) «właściwej stronie» historii - w najszerszym tego słowa znaczeniu. A tą «właściwą stroną» jest oczywiście lewicowość – obecnie w niemal karykaturalnej formie” – tłumaczy prof. Engels.

Podkreśla, że zabierana jest przestrzeń do prowadzenia apolitycznych badań naukowych. Wiele tekstów, które mają wielką wartość historyczną i kulturową, jak np. Platona, Owidiusza, Chaucera czy Dantego, jest cenzurowanych lub opatrywanych ostrzeżeniami dla czytelników. Usuwa się je z programów nauczania, a także z bibliotek. Teksty są zatwierdzone do publikacji tylko wtedy, gdy są „nieszkodliwe ideologicznie” i gdy zawierają odpowiednie ideologiczne pojęcia. Ideologizacja dotyczy też finansowania badań i publikowania w wybranych, także ukierunkowanych lewicowo, czasopismach.

„Krótko mówiąc, wolność nauki istnieje obecnie tylko dla tych, którzy wykazują odpowiednią «cultural awareness»; wszyscy zaś inni muszą pogodzić się z interpretowaniem ich apolitycznej postawy jako współuczestnictwo w utrwalaniu systemu opartego na «white male privilege» – z absurdalnymi tego konsekwencjami” – pisze profesor.

Zwraca uwagę, że są to owoce działań podjętych wiele lat, a nawet dekad temu, które skierowały świat nauki w stronę relatywizmu i liberalizmu. To oderwało naukę od dążenia do prawdy.

„Ostateczna instancja, jaką jest prawda, zastąpiona została częstotliwością cytowań i kwantyfikacją bibliometryczną, tworząc jakoby klimat konkurencyjności, co w świecie naukowym jest jedynie elegancką parafrazą prawa silniejszego, a więc tego, który jest lepiej protegowany w sensie polityki uniwersyteckiej, i co umożliwia w sposób ultymatywny podważanie nauk o uznanej dotąd renomie jako instrumentu władzy «białego człowieka», skierowanego przeciwko subiektywnym «uczuciom» uciskanych rzekomo mniejszości” – tłumaczy Engels.

Jak zaznacza, wiąże się to także z ekonomiczną liberalizacją uniwersytetów.

„Tam, gdzie «prawda» jest negowana i postrzegana jako czysto prowizoryczna decyzja większości, tam logiczną konsekwencją staje się podporządkowane finansowania badań zasadzie współzawodnictwa o pieniądz z «wolnego rynku» i upolitycznienie funduszy – z katastrofalnym skutkiem, że naukowcy zmuszeni zostają przez macierzyste uczelnie do stawania się najpierw menedżerami, a następnie ideologicznymi akolitami, aby w ogóle móc wykonywać swoją pracę”.

Tłumaczy, że powrót do „status quo ante” jest już niemożliwy, bo obecna elita intelektualna nie jest zainteresowana sprawami merytorycznymi, ale politycznymi, więc nie będzie chciała ani umiała przywrócić dawnego porządku. Problem ten nie wziął się z zewnątrz, ale rozwija się od środka, co oznacza, że rozwiązanie go nie będzie łatwe.

„Potrzebne jest zatem radykalne przemyślenie od nowa, czym ma się zajmować nauka; potrzebna byłaby nowa karolińska reforma edukacyjna, która skupiłaby się znów na wolności i bezpieczeństwie naukowca, na gwarancjach jego niezakłóconej swobody podejmowania przezeń fundamentalnych problemów i zintegrowania jego badań z nadrzędnym celem, jakim jest dążenie do prawdy, zgodnie z pierwotnym holistycznym pojęciem «universitas»” – pisze profesor.

Zaznacza też, że dziś świat naukowy jest od tego oddalony jak nigdy wcześniej i że rozwiązanie problemu „musi być budowane krok po kroku poprzez powoływanie i nadawanie modelowego charakteru nowym instytutom i akademiom, które ponownie postawią na badania i rozwój, a nie na «output» i dyplom”.

Źródło: Tysol.pl


« 1 »

reklama

reklama

reklama

reklama