Ks. Oko o wyroku niemieckiego sądu: to łamanie wolności naukowej

„Widać, że artykuł jest dopracowany, skoro przeszedł recenzję najlepszego pisma teologicznego w Niemczech” – mówił w Pch24 TV ks. prof. Dariusz Oko, skazany przez niemiecki sąd na grzywnę 4800 euro lub 120 dni aresztu za artykuł o wewnątrzkościelnej grupie przestępczej, połączonej homoseksualnymi praktykami.

Sąd w Kolonii uznał, że ks. Oko swoją publikacją „podżega do nienawiści”. „Z tego paragrafu mogę dostać do 5 lat, minimalnie – 3 miesiące. Dostałem trochę ponad minimum, jeszcze łaskawie, ale można oczekiwać, że będzie więcej. Trzeba dodać, że mam wspólnika w zbrodni, bo niemiecki profesor też otrzymał karę” – mówił ks. Dariusz Oko w programie Łukasza Karpiela Prawy Prosty (Pch24 TV).

Chodzi o redaktora naczelnego czasopisma „Teologische”, 90-letniego dogmatyka ks. prof. Johannesa Stöhra, któremu sąd wymierzył karę 9100 euro albo 70 dni w więzieniu.

Jak opowiadał ks. Oko, artykuł (będący częścią jego książki „Lawendowa mafia”) ukazał się w „Teologische” - prestiżowym niemieckim piśmie teologicznym. „Poważni ludzie, profesorowie teologowie byle czego nie wydrukują. Patrzą na każdą stronę” - mówił ks. Oko. Jego tekst był na tyle obszerny, że został podzielony na dwie części.

„Już po pierwszej dostaliśmy informację, że jesteśmy oskarżeni przed sądem niemieckim. Było pytanie, czy wydawać drugą część. Tym bardziej się temu przyjrzeli. Mówiłem: to może coś zmieńmy, złagodźmy, jestem gotów, niech redakcja poprawi, a oni jeszcze raz się przyjrzeli: nie, jest w porządku, bez zmian, bez zmiany przecinka wydrukowali drugą część. I przyszło drugie oskarżenie. Dlatego profesor Stohr ma wyrok z dwóch oskarżeń. Ja z jednego, za pierwszą część. Może druga jeszcze przyjdzie, to mi jeszcze dołożą, może pismo jest w drodze” – relacjonował.

W rozmowie podkreślał, że jest gotów do dyskusji. „Ja jestem ograniczonym, grzesznym człowiekiem, mogłem się pomylić, jestem gotów przeprosić, ale proszę mi to pokazać, proszę mnie skrytykować, napisać inny artykuł. Tutaj widać, że artykuł jest dopracowany, skoro przeszedł recenzję najlepszego pisma teologicznego w Niemczech. Niemcy mają wymagania naukowe, oni są solidni. We wszystkim są solidni, w dobrym i złym. Ale zamiast dyskusji naukowej od razu do więzienia. 4 miesiące. To znaczy, że oni się boją dyskusji, że widocznie nie mają argumentów. Ja zapraszam Niemców na dyskusję. Ci, którzy mnie oskarżyli, proszę, tutaj do telewizji, zrobimy dyskusję. Dlaczego do więzienia? Czego Wy się boicie? Widać nie macie argumentów” – komentował.

Zaznaczył, że wyrok nakazowy niemieckiego sądu jest łamaniem wolności naukowej, bo „gdzie mają się ucierać poglądy, jak nie w nauce”. Dodał, że to typowe zachowanie środowisk genderowych. „Oni się boją, ja ich zapraszam do dyskusji, ale oni od niej uciekają” - mówił kapłan.

Podobnie sprawę komentował mec. Jerzy Kwaśniewski, prezes Instytutu Ordo Iuris, który zaoferował pomoc prawną oskarżonym księżom. „Poważne zastrzeżenia mamy wobec podstawy prawnej ścigania księży profesorów. Art. 130 niemieckiego kodeksu karnego zakazuje mowy nienawiści wobec szeregu grup, z których żadna nie została wymieniona w artykule ks. prof. Oko. Nic dziwnego, że wydany wyrok w ogóle nie wspomina, wobec kogo właściwie ks. prof. Oko miałby «podżegać do nienawiści»” – mówił mec. Kwaśniewski.

„Ponadto do czynienia mamy z naukowym artykułem, a zatem poruszamy się w przestrzeni wolności akademickiej, wolności sumienia, wolności słowa i krytyki, których ochrona na mocy niemieckiej konstytucji i międzynarodowego systemu praw człowieka stoi na przeszkodzie skazaniu autora i redaktora naczelnego naukowego czasopisma” – dodał.

Źródła: pch24.tv, ordoiuris.pl

Czytaj także:

« 1 »

reklama

reklama

reklama

reklama