Pielgrzymka bezdomnych na Jasną Górę

Mazurkiem Dąbrowskiego dla Niepodległej rozpoczęła się 13. Pielgrzymka Bezdomnych. Ok. 700 osób przyjechało na Jasną Górę, by tu odzyskać nadzieję.

Pielgrzymka była szczególną modlitwą za Polskę, dziękczynieniem za jej historię i jak podkreślił bp Andrzej Przybylski z Częstochowy, także prośbą o to, by w polskiej przestrzeni nie zabrakło tych, którzy służą potrzebującym. Pielgrzymkę zorganizowała Caritas Polska.

Pielgrzymka przebiegała pod hasłem II Światowego Dnia Ubogich, który odbędzie się 18 listopada: „Biedak zawołał, a Pan go usłyszał”. Nawiązując do tego hasła bp Andrzej Przybylski w homilii zauważył, że bycie ubogim dotyczy w różnych wymiarach każdego człowieka i dlatego „tylu nas przychodzi na Jasną Górę”, bo każdy ma jakieś potrzeby, jakieś braki - tłumaczył biskup pomocniczy archidiecezji częstochowskiej. Zawracając się do osób bezdomnych podkreślił, by nie czuli się „inni czy gorsi, wy macie po prostu inną biedę”.

Kaznodzieja zachęcał, by nie poddawać się pokusie samowystarczalności, ale zawsze w różnych sytuacjach swojego życia „wołać do Boga”. Wskazując na historię ewangelicznego niewidomego żebraka Bartymeusza, zwrócił uwagę, że nie tylko każdy z nas ma lub może mieć coś z owego żebraka, ale także z ludzi go otaczających. "Ci ludzie to trochę my, to trochę Kościół. Czasami myślimy tylko o swojej biedzie, a jak reagujemy na biedniejszych od siebie? Czy nie próbujemy zagłuszyć w sobie krzyku biednego?” - pytał. Dalej wskazując na ludzi, którzy podprowadzają Bartymeusza do Jezusa, podziękował wszystkim nieobojętnym na los drugiego człowieka, angażującym się w pomoc bezdomnym i potrzebującym.

Bp Przybylski apelował, by „nie zakrzykiwać ludzi” pogrążonych w biedach materialnych czy duchowych, ale starać się słuchać, bo tego nie zastąpi żaden „program z góry”. Podkreślił, że tak jak u Bartymeusza, tym, co zmieniło jego życie, była wiara, tak i w naszym życiu nic „na dłuższą metę się nie zmieni, jeżeli się po raz kolejny nie nawrócę”. – Ludzie by tyle chcieli od Boga, ale dla Boga czasu nie mają. Nie ma Boga, to nie ma Jego prezentów. Żeby był dar musi być darczyńca – mówił kaznodzieja.

Życzył wszystkim zgromadzonym na pielgrzymce, by odeszli z Jasnej Góry z najcenniejszym darem Maryi – z Jezusem.

Bp Przybylski wyraził nadzieję, by „w polskiej przestrzeni znalazły się domy i ludzie, którzy będą się pochylać wobec ubogich, potrzebujących, bo pewnie oni zawsze będą pośród nas, dlatego abyśmy mogli rzeczywiście szerzej otwierać nasze serca”.

Choć liczba, tych którzy nie mają dachu nad głową maleje, to jednak problem bezdomności w Polsce wciąż jest duży. Według szacunków dotyka ponad 33 tys. osób. Według danych z Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej w Polsce wśród bezdomnych 83,5% to mężczyźni. O 2,7 tys. osób zmniejszyła się liczba osób bezdomnych w porównaniu z rokiem 2015 – wynika z badania, które przeprowadzono w lutym tego roku.

Ci, którzy służą bezdomnym podkreślają, że nikt nie traci domu z wyboru, zawsze jest to wypadkowa różnych problemów: eksmisji, wymeldowania, konfliktów rodzinnych, kredytów, uzależnień, czy braku pracy. Ci, którzy wyszli z bezdomności zauważają, że nigdy nie można tracić nadziei i trzeba walczyć.

Zgromadzeni na pielgrzymce m.in. wysłuchali świadectwa Łukasza, który przyjechał z kilkuletnią córeczką. Łukasz, mając 21 lat znalazł się na ulicy uwikłany w nałogi i długi. Po 5 latach udało mu się wyjść na prostą i odzyskać kontakt z córeczką. Jak dodał Janusz Sukiennik z Caritas Polska zajmujący się programami społecznymi, przykład Łukasza, który jest podopiecznym jednego z pomocowych programów „Damy Radę” potwierdza, że warto walczyć choćby o jednego człowieka.

- Pomoc musi być „multidyscyplinarna”, nie można zatrzymywać się tylko na leczeniu objawów, ale trzeba sięgać do źródła rozbicia życiowego, wykorzenienia – wyjaśnia Sukiennik. Podkreślił, że „każdy człowiek odzyskany dla Boga, dla społeczeństwa jest skarbem”.

Opiekujący się bezdomnymi zauważają, że coraz więcej bezdomnych to ludzie młodzi, w dużych miastach także cudzoziemcy; Ukraińcy czy Białorusi, którzy przyjechali w poszukiwaniu pracy i się im nie powiodło. Stąd też pomoc ubogim, bezdomnym jest procesem dynamicznym, trzeba zmieniać metody, by ta pomoc była efektywna. – Przede wszystkim trzeba tym ludziom pomóc odzyskać nadzieję, my pracujemy na nadziei i to jest pierwszy motyw, który pobudza do życia – wyjaśniał Janusz Sukiennik z Caritas Polska.

Tradycyjnie po Mszy św. cała wspólnota pielgrzymkowa skorzystała z obiadu, przygotowanego przez Caritas. Pielgrzymi otrzymali także prowiant na drogę powrotną.

Pomoc bezdomnym udzielana przez Caritas w różnych formach to codzienność, ze względu na wielopłaszczyznowość zaangażowania pomocowego ubogim i potrzebującym jest w światowej czołówce tej organizacji.

Ks. Paweł Dzierzkowski zwrócił uwagę, że skala pomocy niesiona ubogim przez Kościół jest ogromna. Zastępca dyrektora częstochowskiej Caritas przypomniał też tradycje działalności charytatywnej Kościoła w II poł. XIX wieku i w dobie budowania polskiej państwowości po 1918 r., kiedy to intensywnie powstawały zgromadzenia zakonne męskie i żeńskie niosące pomoc ubogim, zagubionym moralnie jak np. albertyni czy rzesze kapłanów takich jak np. ks. Ignacy Kłopotowski czy lwowski "ksiądz dziadów" św. Zygmunt Gorazdowski.

mir / Jasna Góra

« 1 »

reklama

reklama

reklama

reklama