„Zapłatą za grzech jest śmierć”. Nie dopuść do tego!

Świat woła: „wszystko ci wolno”, a św. Paweł dodaje, „ale nie wszystko przynosi korzyść; ja niczemu nie oddam się w niewolę”. Najgorszą niewolą jest zniewolenie grzechem. Świadomość własnej grzeszności to ogromna łaska. Doskonale wiedzieli o tym święci i dlatego do tej świętości doszli. Czego można się od nich nauczyć?

Świat zatraca poczucie grzeszności. Świat wmawia człowiekowi, że nie ma grzechu i można robić, co się chce. Żyć tak, jak się chce. Tymczasem Pismo Święte mówi jasno: „Jeśli mówimy, że nie mamy grzechu, to samych siebie oszukujemy i nie ma w nas prawdy” (1 J 1,8). Czym jednak jest grzech? Jest zerwaniem więzi z Bogiem. Kochającym Stwórcą. Często można usłyszeć: „Nikogo nie zabiłem, nikogo nie okradłem, po co mam się w sumie spowiadać?”. Właśnie po to, aby świadomości własnej grzeszności nie zatracić. Nie wpaść w grzechy ciężkie, za które „zapłatą jest śmierć”. Oczywiście, nie chodzi o to, że jak ktoś ciężko zgrzeszy, to od razu „piorun go trafi”. Chodzi o życie wieczne! Nikt nie wie, kiedy odejdzie z tego świata. A ważne, aby odszedł w łasce uświęcającej. „Dusza przyzwyczajona do grzechu powszechnego kończy na tym, że nie dostrzega granic dzielącej ją od ciężkiej winy” – stwierdziła trafnie św. Elżbieta od Trójcy Przenajświętszej. Lepiej do tego nie dopuszczać.

Tak to i też jest, że łatwiej człowiekowi dostrzegać czyjąś winę niż własną. Skupia się na grzechach sąsiadów, grzechach niektórych księży, grzechach szefa itd. A przez to może zatracić siebie. Bo może ten sąsiad, ten ksiądz, czy szef zdąży się nawrócić... A może nie. Pan Bóg patrzy na sumienie każdego człowieka osobno. Nie warto psuć sobie relacji z Bogiem, nie warto stracić życia wiecznego, przez skupianie się na „złych zachowaniach innych”. Lepiej się za nich pomodlić. Każdy człowiek, który ma świadomość własnej grzeszności, może doznać ogromnej łaski. Grzech jest największą tragedią człowieka, ponieważ oddala go od kochającego Pana. Święci o tym wiedzieli, dlatego bardzo często korzystali z sakramentu pokuty i pojednania. Dzięki temu mogli być z każdym dniem bliżej Chrystusa, który „zmarł za nasze grzechy”. Świadomość własnej grzeszności do jedno, a świadomość tego, gdzie można znaleźć ratunek, to drugie. Jedyny ratunek jest w Chrystusie, który w konfesjonale odpuszcza wszystkie grzechy rękami kapłana. A największa wolność, to wolność od grzechu!

Jakie wskazówki w tej kwestii zostawili ci, którzy już są w niebie? Św. Jan Chryzostom pisał, że „bardziej od samego grzechu, Boga gniewa i obraża to, że grzesznicy nie odczuwają żadnego żalu za swoje grzechy”, dlatego tak ważny jest regularny rachunek sumienia i wzbudzanie w sobie aktu żalu. I spowiedź, o której tak pisze św. Brat Albert Chmielowski: „Pan Bóg wie dobrze w jakim nikczemnym garnku dusze nosimy, dlatego dał spowiedź jako krynicę, żebyśmy się w niej myli, bo życie brudzi każdego jak błoto”. Świadomość tego zabrudzenia była i w myślach św. Jana Bosko, który, jak sam mówił, bał się tylko dwóch rzeczy: „śmiertelnego grzechu, który zabija duszę i śmierci cielesnej, która zaskakuje tego, kto znajduje się w niełasce u Boga”.

„Albowiem zapłatą za grzech jest śmierć, a łaska przez Boga dana to życie wieczne w Chrystusie Jezusie, Panu naszym...” – można przeczytać w Piśmie Świętym (Rz 6,23). Jezus Chrystus jest jedynym rozwiązaniem problemu grzechu oraz winy człowieka. Przez Jezusa można poznać Boga i doświadczyć Jego miłości. Gdzie? W sakramencie pokuty i pojednania.

« 1 »

reklama

reklama

reklama

reklama